piątek, 26 maja 2017

Zawieszam, ale mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy

Okej nie wiem czy ktoś jeszcze zaglądał na mojego bloga, ale ukryłam go kilka tygodni temu. Doszłam do wniosku, że ta opowieść nie jest na tyle dobra, jednakowoż za bardzo przywiązałam się do moich postaci w związku z tym postanowiłam napisać tę historię od nowa i opublikować ją na portalu Wattpad, gdy tylko zacznę dodawać rozdziały link pojawi się na moim profilu. Przepraszam jeśli kogoś zawiodłam.
Dodaję również link do mojego profilu, gdyby ktoś chciał mnie zaobserwować lub przeczytać shoty, które pisałam po zakończeniu przygody z poprzednią opowieścią.
Mam nadzieję, że do zobaczenia ;)

https://www.wattpad.com/user/Kazze0080

Zostawiam was z ostatnią piosenką




But I'm Undead so I don't die

PS: Nie mam pojęcia co się stało z tą czcionką


sobota, 31 grudnia 2016

Sylwester 2016

Najlepsze życzenia noworoczne
Samych sukcesów
Szczęścia
Miłości 
Wszystkiego dobrego 
Życzy Akuma Yami

Szampańskiej zabawy
Tylko nie upijcie się za bardzo ;)

Zostawiam was z tańcami Dylana

Let's dance in the hood 
Shake that ass Hollywood





poniedziałek, 27 czerwca 2016

Rozdział X i Powroty

Heeejka gofry :* Wróciłam i mam rozdział. No troszkę to trwało, ale jest i jest dosyć długi. Postanowiłam też, że nie będę już więcej dawać tytułów moim postom, bo nie chce mi się wymyślać dla nich nazw XD Mam nadzieję, że nie zabijecie mnie, a rozdział się spodoba. Zapraszam.

Rozdział X

- Hej braciszku. - powiedział z uśmiechem chłopak, na co Jimmy go przytulił.
- Tęskniłem za Tobą.
- Ja za Tobą też. - odwzajemnił uścisk - Ale już starczy, bo mnie udusisz. - powiedział po chwili, cały czas się uśmiechając. - Długo się nie widzieliśmy, dobrze wyglądasz. W sumie to wyglądasz na szczęśliwego. 
- Dzięki, Ty jak na swoje standardy też wyglądasz nieźle.
- A co to niby miało znaczyć?
- Nie udawaj. Dobrze wiemy, że to ja jestem ten przystojniejszy. 
- Ale za to głupszy.
Oboje wybuchnęli śmiechem, by po chwili dostrzec, iż nieśmiało podszedł do nich Alexy.
- A to kto? - spytał z zaciekawieniem brązowooki
- Alexy - spojrzał na niego i dopiero dokończył - mój chłopak - przyciągnął go do siebie i przytulił, po czym zwrócił się do niego - A ten kretyn to mój brat Jacob.
- Ej, wypraszam sobie, bo kto jak kto, ale ja z naszej dwójki jestem inteligentniejszy. 
- Jasne. Nie wierz mu, lubi czuć się dowartościowany.
- Wiesz, że Cię nie znoszę?
- Wiem.
- A tak w ogóle to miło mi Cię poznać, Alexy. - powiedział z uśmiechem Jacob i wyciągnął rękę w jego stronę
- Mi również miło. - odpowiedział i uścisnął rękę chłopaka
Po zapoznaniu ich ze sobą, cała trójka rozmawiała do późnego wieczora, aż pewnym momencie oparty o ramię bruneta, Alexy zwyczajnie zasnął. 
- Późno się zrobiło, będę już wracał. - powiedział szatyn - Przyjedziemy po Ciebie o 16, dobrze?
- Jasne, to do jutra. - pożegnał się szatyn, na co Jacob mu pomachał i odszedł.
Jimmy po nieco dłuższej chwili również postanowił wrócić do mieszkania Alexy'ego, wziął do, więc delikatnie na ręce i ruszył w rzeczonym kierunku. Kiedy doszedł na miejsce, cicho otworzył drzwi i poszedł na górę w kierunku pokoju chłopaka, gdzie delikatnie położył go na łóżku, po czym wyszedł do pokoju gościnnego, który chwilowo zajmował. 
- W sumie... pakowanie się nie ma sensu, bo i tak moje ciuchy są podarte... - pomyślał, po czym usiadł na dość szerokim parapecie i obserwował nocne niebo.
Siedział tak przez moment, aż nie doszedł do niego dźwięk otwieranych drzwi, w których pojawił się Alexy.
- Czemu siedzisz tu sam? 
- Hm? Tak jakoś zamyśliłem się.
- No okej, ale chodź już spać.
- Dobrze, za chwilę.
Chłopak skinął głową i wyszedł z pokoju, co zrobił również brunet, uprzednio zeskakując z parapetu, gdy wszedł do pokoju Alexy'ego ten już spał, więc Jimmy przysiadł się niedaleko niego i pogłaskał po głowie.
- To nasza ostatnia wspólna noc... - szepnął niemal niesłyszalnie i pocałował go w głowę, po czym położył się obok - ...Tylko jak ja Ci to powiem? - pomyślał jeszcze, po czym zasnął.
Następnego dnia Jimmy zdawał się być jakiś nieobecny. Wciąż zastanawiał się czy powiedzieć chłopakowi o przeprowadzce czy nie mówić nic na ten temat i po prostu zobaczyć co się stanie w chwili, gdy po niego przyjadą. I została rzecz najważniejsza, a mianowicie jak Alexy zareaguje kiedy dowie się o jego wyprowadzce.
- W końcu sam kiedyś powiedział, że mam się nie wyprowadzać tylko do Ethana... Tu nie powinno być większych problemów. - pomyślał z nadzieją - Eh, chrzanić to, po prostu mu powiem.
Kiedy spojrzał na zegar, przeżył chwilowy zawał, gdyż była 7.45.
- Zmarnowałem aż godzinę na te rozmyślania!? Spóźnimy się! - wrzasnął i pobiegł do pokoju chłopaka, aby go obudzić.
Kiedy w końcu udało mu się wyciągnąć Alexy'ego z łóżka, pospiesznie zamknęli drzwi, brunet rzucił się pędem w kierunku szkoły, łapiąc wcześniej chłopaka za nadgarstek. Dotarli na miejsce chwilę przed dzwonkiem, więc szybkim krokiem doszli pod salę i próbowali uspokoić oddech. Na lekcji pani postanowiła zrobić kartkówkę, więc z rozmów nic nie wyszło, na kolejnych za to brunet myślał kiedy najlepiej przekazać Alexy'emu wiadomość o wyprowadzce. Podczas dłuższej przerwy chłopak postanowił wyjść na dziedziniec, jak to miał w zwyczaju, a po pewnym czasie przyszedł również niebieskowłosy, który trzymał się kurczowo za nadgarstek, gdy usiadł Jimmy złapał go za tą rękę, a w miejscu, które chłopak zasłaniał widniał dość spory siniak. Chłopak puścił jego rękę i skierował swój wzrok na ziemię.
- Przepraszam... - szepnął
- To nie Twoja wina.
- Przecież ja Ci to zrobiłem, więc moja. Po za tym gdybym obudził Cię wcześniej nie musielibyśmy biec i nie zrobiłbym Ci tego.
- Przestań się obwiniać. Pomyśl pozytywnie. Przynajmniej mam Twój ślad na sobie, nie trwały, ale zawsze jakiś.
Na te słowa Jimmy uśmiechnął się lekko - Alexy, Ty naprawdę jesteś niesamowity. - powiedział, po czym pocałował go w czoło, a chłopak zarumienił się lekko. - Wiesz, jest coś o czym muszę Ci powiedzieć... - zanim chłopak zdążył dokończyć rozległ się dźwięk dzwonka. - Powiem Ci za godzinę, jak skończymy lekcje. - oznajmił, po czym poszli w stronę szkoły, udając się na ostatnią lekcję.
Lekcja minęła zwyczajnie, gdyż omawiane były wyniki testów, który miał ostanie miejsce. Równo z zakończeniem omawiania ostatniego zadania rozległ się dzwonek obwieszczający koniec zajęć lekcyjnych. Lecz przy wyjściu Alexy'ego zatrzymał nauczyciel, mówiąc, że chce osobiście omówić z nim jego wynik.
- W takim razie poczekam na dziedzińcu, dobrze?
- Jasne, idź.
Chłopak szedł dosyć blisko ściany, przy której były ustawione szafki dla uczniów, dodatkowo znów pogrążył się w rozmyślaniach i nie zauważył, że ktoś przed nim otworzył szafkę i wpadł prosto na nią.
- Przepraszam, nie widziałem Cię! - zaczął tłumaczyć się właściciel szafki, którego głos wydawał się dość znajomy
- Nie, to moja wina. Nie patrzyłem gdzie idę. - kiedy spojrzał na chłopaka, na szafkę, którego wpadł, zrozumiał dlaczego ten głos brzmiał tak znajomo - Ethan? Co Ty tu robisz?
- Moi rodzice przenieśli się bliżej miasta, a ja do tej szkoły żeby nie musieć dojeżdżać do starej. - brunet tylko pokiwał głową, na znak, że rozumie. - Masz jeszcze lekcje?
- Już nie, właśnie szedłem do domu.
- Więc nie zatrzymuje Cię już. Na razie.
- Na razie.
Ledwo co zdążył wyjść, przyszedł również lekko zdenerwowany Alexy.
- Stało się coś? - spytał zatroskany brunet
- Nic wielkiego, po prostu wpadłem na Ethan'a. Nie wiesz co on tutaj robi?
- Przeniósł się do naszej szkoły, bo jego rodzice kupili niedaleko mieszkanie. - na te słowa chłopak pokiwał głową i zmartwił się trochę - Dalej się nim przejmujesz? - spytał poważnie, pociągając Alexy'ego delikatnie za rękaw, by ruszyć w kierunku jego domu
- Trochę... Wydaję mi się, że on należy do tych ludzi, którzy dostają to czego chcą... - odpowiedział spuszczając głowę - Dokąd idziemy? - spytał na nagłą zmianę kierunku przez bruneta.
- Pójdziemy inną drogą, dobrze? - spytał Jimmy łapiąc Alexy'ego za rękę i splatając ich palce
- Dobrze, ale ktoś może nas zobaczyć... - powiedział spuszczając głowę z nadzieją, że chłopak nie zauważy jego zarumienionej twarzy
- Obiecuję Ci, że nikt nas tu nie zobaczy. - wyszeptał mu do ucha
- Dobrze, wierzę Ci. - szepnął, a po chwili zastanowienia pocałował bruneta
Szli wolnym krokiem w ciszy, ale żadnemu to nie przeszkadzało. Nie musieli nic mówić, w tym momencie wystarczała im jedynie swoja obecność. Po kilku minutowym spacerze bocznymi uliczkami znów znaleźli się na głównej ulicy, a stąd dom chłopaka był oddalony jedynie o 5 minut drogi. A brunet dalej nie powiedział Alexy'emu o swoich planach. Kiedy dotarli do celu, Jimmy uznał, że musi mu to w końcu wyznać.
- Alexy, miałem Ci coś powiedzieć po szkole, pamiętasz? - odpowiedziało mu skinięcie - Otóż... Ja... Ja się wyprowadzam. - wydusił z siebie w końcu tę informację.
- Co? - zapytał jakby ta wiadomość do niego nie dotarła - Gdzie? Kiedy? Dlaczego? - pytał dalej z prędkością karabinu maszynowego
- Alexy tyle razy Ci mówiłem, że nie mogę mieszkać u Twoich rodziców przez resztę życia i prędzej czy później będę musiał się wynieść. Zamieszkam z bratem i babcią, przyjadą po mnie dzisiaj o 16. - chłopak nic nie odpowiedział, po prostu stał bez najmniejszego ruchu. - Jesteś zły? - spytał zmartwiony
- Nie. - odpowiedział krótko, lekko drżącym głosem.
Po policzku Alexy'ego spłynęła łza, więc odwrócił się czym prędzej i pobiegł do swojego pokoju, gdzie usiadł na łóżku z podkulonymi nogami. Chwilę potem do pomieszczenia wszedł brunet. Usiadł przed chłopakiem i podniósł jego głowę, tak by spojrzeć w jego załzawione oczy.
- Alexy przestań proszę... - szepnął - Nie możesz płakać, nie możesz, nie możesz płakać przez nikogo, a zwłaszcza przeze mnie - ostanie słowa powiedział drżącym głosem, przytulił chłopaka i sam uronił jedną łzę, która poleciała na policzek Alexy'ego. - Rozumiesz? Nie możesz, nigdy więcej...
- Jimmy... - chłopak nie dokończył, bowiem uniemożliwił mu to brunet całując go, po pewnym czasie przerywając, gdyż zabrakło im obu powietrza.
- W porządku? - spytał Jimmy gładząc chłopaka po policzku
- Tak, już dobrze. - odpowiedział półszeptem
- Cieszy mnie to. Zaraz 16 - zauważył spoglądając na zegarek - Zejdziesz ze mną na dół? - odpowiedziało mu przytaknięcie
Po chwili chłopcy siedzieli już na schodach przed budynkiem, czekając na samochód, który ma przyjechać po bruneta. Teraz również nie rozmawiali. Alexy siedział oparty o jego ramię, chcąc jak najdłużej czuć jego obecność. Wiedział, że niedługo nie będzie mógł jej mieć w każdej chwili. Niedługo potem pod dom zajechał srebrny samochód, z którego wysiadł Jacob i starsza pani, gdy Jimmy ich zobaczył, od razu ruszył w ich kierunku i przytulił staruszkę. Zamienili ze sobą kilka zdań i widać było, że Jimmy był wtedy szczęśliwy, w przeciwieństwie do Alexy'ego, który siedział smutny na schodach. Kiedy brunet to zobaczył, podszedł do niego i zaciągnął go do swojej rodziny.
- Babciu, chce Ci przedstawić najważniejszą osobę w moim życiu, to jest Alexy.
- Dzień dobry, miło mi panią poznać. - zaczął nieśmiało chłopak
- Mi również chłopcze. - uśmiechnęła się ciepło, co chłopak odwzajemnił - Ale wybacz, ale powinniśmy już jechać.
- Za chwilę do was dojdę. - odpowiedział brunet
- Dobrze, byle nie za długo. - odpowiedziała seniorka, po czym razem z Jacob'em wsiedli do samochodu
- Alexy pamiętaj, że zawsze będziesz mógł do mnie przyjść. Zawsze. Będziesz mile widziany. Wyślę Ci wieczorem adres. Do jutra. - powiedział i pocałował chłopaka w czoło na pożegnanie, po czym wsiadł do samochodu.
Minęły już trzy tygodnie odkąd Jimmy wyprowadził się od Alexy'ego. Chłopcy dosyć często widywali się po szkole, wszystko było nareszcie takie jakie miało być: poukładane. Brunet po raz pierwszy od kilku lat jest naprawdę szczęśliwy. Zaprzyjaźnił się z Ethan'em, który nie zdradzał jakichkolwiek oznak, że jest nim zainteresowany. Było normalnie... do czasu.
Pewnego popołudnia do Jimmy'ego przyszedł Ethan, z którym rozmawiał około godziny, po czym położył się do łóżka, gdyż tego dnia był dziwnie zmęczony. Niby nic szczególnego. Może i by tak było, gdyby nie to, że przed domem bruneta, Ethan spotkał Alexy'ego, z którym postanowił zamienić kilka zdań.
- Witaj Alexy, dawno żeśmy nie rozmawiali. - zaczął z tym swoim sztucznym uśmiechem.
- Faktycznie dawno. - odpowiedział nieufnie Alexy, nie wiedział o co mu chodzi, ale na pewno nie o miłą pogawędkę
- Pamiętasz co Ci ostatnio powiedziałem? 
- Trudno zapomnieć. - wycedził przez zęby
- Świetnie! Zapewne już zauważyłeś, że bardzo się do siebie zbliżyliśmy i... Powiem po krótce - przerwał, nachylił się nad jego uchem i dopiero dokończył - Zrobiliśmy to. - szepnął mu do ucha, na co oczy Alexy'ego rozszerzyły się do granic możliwości i pojawiły się w nich łzy, które za chwilę zaczęły spływać po jego policzkach.
- Nie będę wdawał się w szczegóły, bo raczej nie chcesz słuchać o tym jak dobrze nam było. Miłego dnia Ci życzę. - odpowiedział już normalnie, ze swym słynnym uśmieszkiem, odwrócił się na pięcie i odszedł, zostawiając osłupiałego i załamanego chłopaka na środku ulicy.
Kiedy Alexy po chwilowym osłupieniu odzyskał władzę w nogach, ruszył do domu Jimmy'ego. Wpadł do środka, nawet nie pukając oraz z impetem trzaskając drzwiami, pobiegł jak najszybciej na piętro do pokoju chłopaka, którego obudził dźwięk zatrzaskiwanych drzwi. Stanął w wejściu do jego pokoju i powiedział przez zaciśnięte gardło:
- Dlaczego? - spytał ze łzami - Dlaczego mi to zrobiłeś?
- Co zrobiłem? - spytał nie bardzo rozumiejąc
- Nie udawaj! Wiesz o co mi chodzi! Dlaczego mnie zdradziłeś? I to na dodatek z Ethan'em!
- Że co niby zrobiłem?! Jak mógłbym zrobić Ci coś takiego? Kto Ci naopowiadał takich głupot?
- Nie kłam! On mi to powiedział! Z resztą, po co ja w ogóle z Tobą gadam... Mogłem przewidzieć, że nic mi nie powiesz. - powiedział jeszcze bardziej załamany i odwrócił się z zamiarem szybkiego odejścia
- Alexy poczekaj!
C.D.N...
_________________________________________________________________________________
Tak to już koniec, proszę nie zabijajcie mnie! Na następny rozdział mam coś ekstra! *ucieka przed falą hejtów i wyzwisk*
Edit: Dobra możecie mnie zabić, ale jak to pisałam uważałam za dobre, ale jednak zablokowałam się tym trochę i musiałam wprowadzić poprawkę. Przepraszam jeśli ktoś bardzo czekał na rozdział, za chwilę się za niego biorę. Pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze ktoś to czyta :*

poniedziałek, 6 czerwca 2016

...

Witam. Wiem, że pewnie dostanę ochrzan za to, że tak długo, a jeszcze nie ma rozdziału, ale wydarzyło się coś strasznego w moim życiu przez co nie jestem w stanie go dokończyć. Bardzo przepraszam, ale po prostu nie dam rady. W związku z powyższym zawieszam oba blogi na czas nieokreślony, gdyż nie wiem ile czasu zajmie mi pozbieranie się oraz kiedy znów będę mogła z radością zacząć pisać. Jeszcze raz przepraszam, mam nadzieję, że rozumiecie i wybaczycie mi.



Zaraz jak tylko dojdę z sobą do ładu od razu kończę rozdział, może nawet uda mi się napisać jakiegoś OS jako rekompensatę.




piątek, 13 maja 2016

Polsat Zaprasza na Wiadomości!

Uwaga! Uwaga!

Czas na...


Na wstępie znów chcę przeprosić, że nic nie dodaje, ale nie mam czasu. Niby po egzaminach miały być luzy, a tu UFO i nie mam kiedy spokojnie usiąść i napisać rozdział. W tym miesiącu też będę miała małe urwanie głowy ze składaniem papierów, potem zielona szkoła. Myślę, że nowy rozdział będzie za ok. 2 tygodnie, jeżeli uda mi się coś napisać to oczywiście wstawię, ale nic nie obiecuję.

Drugą sprawą jest to, iż postanowiłam założyć drugi blog. Dzięki mojej kochanej Wiki, przez którą cały dzień słuchałam Get Out Alive naszła mnie wena na napisanie czegoś innego. Będzie to historia chłopaka, który przez przypadek zawarł pakt z demonem. Mam już napisany pierwszy  rozdział, który nawiasem mówiąc powstał w 30 minut i wydaje mi się całkiem niezły. Główne postacie to Danny i Damon, ja chyba mam jakąś dziwną manię nadawania moim postacią imion zaczynających się na tą samą literę XD. Oczywiście nie będę zaniedbywać tego bloga, na obu będę zamieszczać rozdziały najszybciej jak to możliwe. Mam nadzieję, że zechcecie przeczytać moje nowe opowiadanie, i że się spodoba. Jak tylko założę blog dam wam link, będziecie mogli go znaleźć po prawej stronie pod listą czytelniczą.
Do Wiki: możesz czuć się współautorem tego opowiadania XD Szkoda, że ta wena przyszła o 11 w nocy.

Dziękuję za uwagę. Mam nadzieję, że nie rozczarowaliście się za bardzo ;)

sobota, 30 kwietnia 2016

Nieoczekiwane Spotkania

Przepraszam! Znowu długo nie pisałam, ale ciągle coś i nie miałam czasu na nic. Ale w końcu napisałam, rozdział miał być krótki, ale u mnie to niemożliwe i nie jest tak krótki jak być miał. Pewien pomysł, o którym wie Wika też się na razie nie pojawił. Nowy rozdział chce dodać szybciej i może wyrobię się w te dwa dni. Koniec ogłoszeń parafialnych. Zapraszam i życzę miłego czytania.

Rozdział IX

Następnego dnia Alexy obudził się pierwszy, co zdziwiło go trochę. Również pierwszy raz widział śpiącego szatyna, nie zastanawiając się wplótł palce w czarne włosy, drapiąc i głaszcząc go po głowie, na co chłopak uśmiechnął się lekko i otworzył oczy. Kiedy Alexy zobaczył, że chłopak już nie śpi szybko zabrał rękę.
- Nie przerywaj. - mruknął niezadowolony szatyn, chłopak tylko westchnął i wrócił do uprzednio przerwanej czynności. - Przyznaję, że to przyjemna pobudka, ale myślałem, że to ja Cię miło obudzę.
- Miło to znaczy jak? - spytał wyraźnie zaintrygowany
- Nie będę Ci tego tłumaczył, bo nadarzy się jeszcze okazja do zaprezentowania. Nie będę psuł niespodzianki
- Ale ja się przecież wcale nie obudziłem. - powiedział i położył się z powrotem udając, że jeszcze śpi.
Jimmy zaśmiał się, a po chwili zawisł nad nim i pocałował go na "pobudkę".
- A teraz, gdy obie strony są zadowolone trzeba wstać.
- Musimy? - jęknął cierpiętniczo 
- Tak, musimy. Zapomniałeś, że dzisiaj poniedziałek?
- Co takiego?! - krzyknął zaskoczony, na co chłopak zaczął się śmiać
- A więc nie myliłem się? Zapomniałeś? - mówił nie przestając się śmiać
- Nie ma się z czego śmiać!
- Już nie marudź i wstawaj.
Alexy mruknął jeszcze coś pod nosem i wstał z łóżka. Chłopcy wykonali poranną toaletę (nie robili tego razem, więc bez wyobrażeń XD dop. od autorki), ubrali się, zeszli na śniadanie, które zjedli dość szybko i wyszli do szkoły. Kiedy dotarli na miejsce oraz weszli do środka Alexy, aż przetarł oczy ze zdziwienia, zobaczył bowiem tego samego chłopaka, na którego wpadł w parku. Stał tak jeszcze chwilę patrząc na chłopaka wytrzeszczonymi oczami.
- No i na co Ty się tak gapisz? - bardziej warknął niż powiedział szatyn
- Na nic... - powiedział cicho, spojrzał na podłogę i odszedł nie czekając na chłopaka
Po chwili stali już pod klasą, ale Alexy i Jimmy nie stali obok siebie jak zwykle, a do niebieskookiego podszedł Kentin.
- Cześć, pamiętasz mnie jeszcze?
- Ciężko zapomnieć w końcu na Ciebie wpadłem. - odpowiedział z nikłym uśmiechem
- Przecież nic się nie stało. Słuchaj może byśmy dzisiaj usiedli razem? Jeśli nie masz nic przeciwko.
Chłopak spojrzał na Jimmy'ego, od którego biła zazdrość.
- Nie mam, możemy razem usiąść. - odpowiedział po chwili namysłu
Rozmowę przerwał dzwonek i wszyscy weszli do klasy. Przez całą lekcje Alexy rozmawiał z Kentinem, a Jimmy tylko przyglądał się temu z końca sali. Sam nie wiedział co czuł w tej chwili. To bardziej złość czy smutek? Nie umiał odpowiedzieć sobie na to pytanie. Jego rozmyślania przerwał dźwięk dzwonka, więc spakował się jak najszybciej i równie szybko wyszedł z klasy kierując się na dziedziniec gdzie usiadł pod drzewem, zamknął oczy, a jego myśli znów powróciły do sytuacji sprzed zaledwie chwili.
- Mogę się przysiąść? - znajomy głos wyrwał go z zadumy
- Idź lepiej usiąść z tym nowym. 
Ignorując słowa szatyna, chłopak usiadł obok.
- Wolę z Tobą. - powiedział trochę smutno
- To przeze mnie z nim usiadłeś, prawda? - spytał i zaczął się bawić jego włosami
- Sam nie wiem. Było mi przykro jak tak na mnie warknąłeś.
- Przepraszam, byłem zazdrosny jak tak na niego patrzyłeś.
- Ty zazdrosny? - spytał unosząc brew nie dowierzając
- A co? Tylko Ty możesz być zazdrosny o mnie? Kocham Cię głuptasie. - powiedział ostatnie zdanie wypowiadając ze śmiechem
- Ja Ciebie też. - odpowiedział z rumieńcem
- Chodźmy już, bo zaraz się spóźnimy. - powiedział już szczęśliwy szatyn, a chłopak skinął głową
Tym razem ta lekcja minęła jak zazwyczaj. Alexy siedział z Jimmy'm, z którym przez cały czas rozmawiał, nie zwracając większej uwagi na nauczyciela. Kiedy zaczęła się przerwa chłopcy poszli pod salę, gdy stali przy szafkach zaczepił ich Kentin.
- Słuchaj, widziałem, że patrzyłeś na mnie jakbyś chciał mnie zabić, więc chciałbym się dowiedzieć dlaczego. - powiedział zwracając się do Jimmy'ego
- Nic takiego, to było drobne nieporozumienie i wcale nie zamierzam zabić Cię wzrokiem. Przepraszam za to zwłaszcza, że nawet się nie znamy. 
- Nic wielkiego się nie stało, chciałem to tylko wyjaśnić. A tak w ogóle jestem Kentin. - powiedział i wyciągnął rękę, którą szatyn uścisnął
- Jimmy, miło poznać.
I znów rozmowę przerwał dzwonek obwieszczając początek kolejnej lekcji.
- Ja naprawdę nie znoszę tego dźwięku. - marudził Alexy
- Wiem, wiem. Chodź już, zostały już tylko dwie godziny jakoś to przeżyjesz. Jak chcesz to może gdzieś później pójdziemy, co Ty na to? - zaproponował szatyn
- Pewnie! W takim razie wytrzymam to! - obwieścił radośnie
Wszyscy weszli do klasy i zajęli swoje miejsca. Lekcja okazała się nie aż tak nudna i minęła dosyć szybko, co bardzo ucieszyło Alexy'ego, ale następna lekcja była męką. Czas jakby specjalnie zwolnił powodując dłuższe katusze, na tej jakże ciekawej lekcji chemii. Chłopak co chwilę z utęsknieniem wpatrywał się w zegar, mając jakby nadzieję, że za chwilę zobaczy, iż została tylko minuta do końca. Kiedy w końcu zajęcia się skończyły chłopak wybiegł z sali niczym strzała, zatrzymując się na dziedzińcu, aby poczekać na Jimmy'ego, który przyszedł po chwili.
- To gdzie chcesz iść? - spytał szatyn
Chłopak zamyślił się, a potem wykrzyknął radośnie - Na lody!
- Dobrze, więc na lody. - potwierdził Jimmy
Ruszyli w stronę kawiarenki i po dziesięciu minutach byli już na miejscu, złożyli zamówienie, a potem rozmawiali i wygłupiali się.
- Może pójdziemy jeszcze na spacer? - zaproponował szatyn
- Pewnie! - powiedział szczęśliwy Alexy
Skierowali się, więc do parku, gdzie wolnym krokiem przemierzali ścieżki, aż w pewnym momencie spotkali nikogo innego jak Kentina, który spacerował z psem.
- Cześć wam.
- Cześć. - odpowiedzieli razem
Kiedy zaczęli rozmawiać do Alexy'ego podbiegł pies chłopaka i stając na tylnych łapach oparł się o jego nogę.
- Pamięta Cię. - zauważył brunet
- Na to wygląda. - ucieszył się chłopak
- Mogę was o coś zapytać? - wtrącił Jimmy, a odpowiedziało mu skinięcie chłopców. - Skąd właściwie się znacie?
- Cóż... To było tak, że spacerowałem z psem, aż nagle ktoś na mnie wpadł. Tym kimś okazał się Alexy, był cały roztrzęsiony, więc próbowałem go jakoś uspokoić, potem trochę pogadaliśmy i to właściwie tyle. Od tamtego momentu spotkaliśmy się dopiero dzisiaj. - wyjaśnił mu brunet, a Jimmy pokiwał tylko głową na znak, że rozumie
- Na nas już chyba pora, nie uważasz Alexy? - powiedział szatyn
- Tak powinniśmy już wracać. - przyznał chłopak
- My też już idziemy, więc możemy wyjść razem. - zaproponował brunet
- Jasne, czemu nie. - odpowiedział Jimmy
Wszyscy poszli, więc do wyjścia, dużo rozmawiając po drodze, aż w pewnym momencie Jimmy zatrzymał się i wpatrywał się w jeden punkt. Jak się okazało patrzył się na chłopaka może dwa lata młodszego od nich, miał około metr siedemdziesiąt wzrostu, czarne włosy i brązowe oczy. Stał pod drzewem tak jakby na kogoś czekał. Jimmy ruszył nieśmiało w jego kierunku, a kiedy był tuż przy nim, chłopak przeniósł swój wzrok na niego i stanął przed nim.
- Jacob? Czy to naprawdę Ty?
_________________________________________________________________________________
Tam tam dam... i Polsat XD Mam nadzieję, że się podobało i liczę na sugestię kim może być tajemniczy Jacob. Do zobaczenia w następnym rozdziale. Paaa :* 

sobota, 9 kwietnia 2016

Tak Łatwo Cię Kochać

Długo to trwało, ale w końcu udało mi się coś napisać. Gomen, że musieliście tyle czekać za to mam nadzieję, że rozdział się spodoba.

Rozdział VIII

Po chwili chłopak wyszedł z łazienki z ręcznikiem przepasanym na biodrach. Był tak zamyślony, że dopiero po chwili zauważył, że Jimmy siedzi na jego łóżku i przygląda mu się.
- Nie patrz tak na mnie... - szepnął zawstydzony Alexy
- Wybacz. - odpowiedział i odwrócił wzrok - Tak właściwie... Co on Ci powiedział przed tą kawiarnią?
- Nic takiego. - powiedział i mimowolnie zacisnął ręce w pięści.
- Nie kłam. On Ci to powiedział prawda? - powiedział zmartwiony
- Powiedział co? - powiedział lekko wystraszony, bał się, że zaraz usłyszy, że to koniec.
- To, że zaproponował mi żebym u niego zamieszkał.
- Co takiego?! - krzyknął zaskoczony, a w jego głowie znowu zabrzmiały słowa Ethana.
- To nie o tym Ci powiedział? - spytał zdziwiony
- Nie możesz z nim zamieszkać! Proszę nie wyprowadzaj się. - powiedział błagalnym głosem, usiadł obok i wtulił się w chłopaka. - Nie zostawiaj mnie. - szepnął
- Alexy, spójrz na mnie. - powiedział czule i podniósł jego podbródek tak żeby mógł spojrzeć mu w oczy. - Przecież Cię nie zostawię, ale zrozum ja muszę się wyprowadzić. Nie mogę do końca życia mieszkać z Twoimi rodzicami.
- Błagam Cię, zgodzę się na każdego tylko nie na niego!
- Dlaczego nie?
- Bo on naprawdę chce Cię poderwać! Proszę uwierz mi! To o tym powiedział mi przed kawiarnią! - prosił ze łzami w oczach po czym przytulił się do niego. - Proszę... - wyszeptał
- Już dobrze, uspokój się. Nie wyprowadzę się do niego.
- Dziękuję... - szepnął po czym zasnął wyczerpany.
Następnego dnia, gdy się obudził nie zastał w pokoju bruneta. Za to kiedy zszedł na dół czekała na niego miła niespodzianka, gdyż zobaczył jak Jimmy robił jego ulubione naleśniki z czekoladą, a żeby tego było mało nie miał na sobie koszulki. Brunet odwrócił się z gotową porcją na talerzu w ręce i spostrzegł Alexy'ego, który już zdążył zająć miejsce przy stole, podał mu talerz i pocałował na powitanie.
- Dobrze spałeś?
- Tak, dziękuję za śniadanie, ale naprawdę nie musiałeś. - odrzekł z promiennym uśmiechem
- Nie musiałem, ale bardzo chciałem. Dzisiaj znowu jesteśmy sami, bo Twoi rodzice już dawno wyszli do pracy, a Armin powiedział tylko, że wychodzi i będzie wieczorem, więc mamy cały dom dla siebie, ale chciałbym Cię zabrać w kilka miejsc, dobrze?
- Pewnie! - wykrzyknął ucieszony
- Super. Zaraz po śniadaniu idziemy. - oznajmił po czym wyszedł z kuchni i skierował się na górne piętro.
Po godzinie chłopcy byli gotowi do wyjścia, brunet chwycił jeszcze czarny plecak czym zaciekawił chłopaka.
- Co tam masz? - pytał z zaciekawieniem
- Później się dowiesz. - odparł z uśmiechem chłopak czym wzmógł ciekawość w Alexy'm
Chwilę później obaj siedzieli już na przystanku czekając na właściwy autobus, w tym czasie Jimmy był zasypywany falą pytań odnośnie tego dokąd mają jechać, lecz był nieugięty i nic na ten temat nie powiedział. Kiedy siedzieli już w autobusie brunet starał się zająć rozmową Alexy'ego, by ten nie dopytywał się już dokąd jadą. Po godzinnej podróży dotarli do małego miasteczka za miastem. Była godzina 14, więc Jimmy postanowił zabrać swojego chłopaka na obiad do pobliskiej knajpki. Następnie poszli razem na spacer po starówce, aż w końcu około godziny 18 brunet zaprowadził go do niewielkiego lasku otaczającego miasteczko, w połowie drogi Jimmy zatrzymał się i przewiązał chłopakowi oczy czarną bandaną.
- Zostaw, to ma być niespodzianka. - powiedział, gdy chłopak próbował zdjąć chustę.
- Ale ja się przecież przewrócę! - powiedział przeciągając lekko ostatnie słowo
- Nie przewrócisz. Już ja się o to postaram. - Alexy nie zdążył zapytać się o co mu chodzi, gdyż poczuł jak chłopak łapie go pod kolanami oraz pod ramionami i idzie z nim dalej.
Po 20 minutowym marszu dotarli na miejsce i Jimmy odstawił chłopaka na ziemię.
- Już jesteśmy, ale nie zdejmuj jeszcze bandany. - chłopak skinął głową i podekscytowany czekał na rozwój wydarzeń. 
Po chwili brunet podszedł do niego, odwiązał chustę i odsunął się odsłaniając to co przygotował, a mianowicie kolację niedaleko jeziora. Alexy z zachwytem oglądał taflę błękitnej i czystej wody, w której odbijały się ostatnie promienie słońca co sprawiało, że jezioro wydawało się jeszcze piękniejsze.
- Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale mam nadzieję, że Ci się podoba. - głos bruneta wyrwał go z zadumy.
- Żartujesz? Tu jest cudownie! - powiedział szczęśliwy oraz uśmiechnął się promiennie, podszedł do niego i przytulił go - Dziękuję.
Jimmy odwzajemnił uśmiech i pocałował go lekko po czym złapał za rękę i zaprowadził do koca, na którym było wszystko przygotowane. Chłopcy żartowali oraz rozmawiali ponad dwie godziny i na niebie było widać już piękny księżyc, w którego blasku jezioro wyglądało jeszcze lepiej niż w promieniach wieczornego słońca.
- Pięknie... - szepnął niebieskooki, a brunet uśmiechnął się na to lekko.
- Cóż wydaję mi się, że to dobry moment... - powiedział i wyciągnął butelkę wina.
- Czym Ty mnie jeszcze dzisiaj zaskoczysz? - powiedział i uśmiechnął się
- No może jeszcze jedną rzeczą. - odwzajemnił uśmiech
Po wypiciu wina chłopcy przyglądali się gwiazdom leżąc na kocu, gdy Jimmy dał się ponieść aurze tego miejsca i cicho zaśpiewał kawałek piosenki.
,,Your soul can't hate anything
Everything about you is so easy to love
They're watching you from above
Give me all the peace and joy in your mind
I want the peace and joy in your mind
Give me the peace and joy in your mind
Everything about you resonates happiness
Now I won't settle for less"
- To było cudowne, wspaniale śpiewasz.
- Przesadzasz.
- Wcale nie! Też chciałbym umieć śpiewać tak pięknie jak Ty.
- Dziękuję, jak zwykle masz więcej wiary w moje umiejętności niż ja sam. - powiedział gładząc policzek chłopaka. - Jest już późno, więc czas na ostatnią niespodziankę - odrzekł sięgając coś z plecaka. - Urodziny masz za pięć dni, ale proszę. Wszystkiego najlepszego.
Alexy szybko odpakował otrzymany prezent i wzruszył się na to co zobaczył. W środku była bowiem deseczka z napisem "Wszystko w Tobie jest tak łatwe do kochania" oraz naszyjnik ze złotą literą "J", na której było wygrawerowane "Będę Cię kochać po wiek wieków".
- Dziękuję to najcudowniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem. - powiedział, a po jego policzku poleciała łza. Pierwsza, druga i kolejne.
- Hej dlaczego płaczesz? - spytał zmartwiony
- Ze szczęścia. - odpowiedział z uśmiechem i przytulił się do chłopaka.
- Takie łzy to ja rozumiem. - powiedział po czym zaśmiali się obaj. - Ale jest już późno i musimy wracać.
- Dobrze, jestem już trochę zmęczony.
Chłopcy posprzątali po sobie po czym poszli na przystanek. Znów czekała ich godzinna jazda pod czas, której Alexy przegrał ze zmęczeniem i zasnął oparty o bruneta. Kiedy dojechali na miejsce Jimmy wziął chłopaka delikatnie na ręce i zaniósł do pokoju, starając się go przy okazji nie obudzić. Sam przygotował się do snu po czym położył się ostrożnie obok Alexy'ego i pocałował go w czoło.
- Słodkich snów królewiczu. - szepnął, przytulił się do niego i zasnął.

_________________________________________________________________________________
Dziękuję za przeczytanie, mam szczerą nadzieję, że się podobało, jeżeli tak to może zostawisz komentarz? Jeżeli nie to też możesz go zostawić ;)
Polecam także piosenkę Bliss, która zainspirowała mnie do napisania tego rozdziału i, której fragmenty się w nim pojawiały.